Wczoraj formalny koniec wakacji, dziś początek weekendu a potem początek roku szkolnego. Przy okazji - czy ktoś wie o której mamy rozpoczęcie…?
Ciekawe, jak będzie z informatyką na Apple’ach. Hmm, ciekawe też, czy w tym roku będzie liga? No ale już pojutrze wyjaśni się większość z “noworocznych” zagadek.
Na koniec wakacji krótkie podsumowanie filmowe czyli refleksje dla tych, co już widzieli lub dopiero chcą zobaczyć te filmy:
28 Tygodni Później to kontynuacja historii z filmu 28 Dni Później, gdzie groźny wirus pustoszy Wyspy Brytyjskie. Tym razem wirus uznany jest za wymarły a ludność wprowadza się do Londynu. Szybko okazuje się jednak, że wciąż nie jest bezpiecznie a prawdziwe zagrożenie nie jest bezpośrednio związane z wirusem.
Film jest ostry, zdecydowanie brakuje dobrej muzyki ale i bez tego pozostawił na mnie nie najgorsze wrażenie.
Czarna Dalia to opowieść o kobietach, dwóch policjantach, morderstwie i Hollywood z lat czterdziestych. Świetna atmosfera, trochę podobna do tej z filmu Good Night and Good Luck, dobrzy aktorzy i trafnie dobrana, nastrojowa muzyka to recepta na dobry film; w tym przypadku dobry thriller.
Evan Wszechmogący to następny film, po Bruce Wszechmogący, w którym bohater dostaje zadanie od samego Boga. Niestety, tym razem tytułowy Evan nie otrzymał boskiej mocy a otrzymane od Boga zadanie jest, moim zdaniem, interpretacją tekstu Biblii dla naiwnych i marną próbom rozwinięcia pierwotnego pomysłu. Szkoda, bo po drugiej części spodziewałem się czegoś głębszego. No dobra, cięte dowcipy filmowej Rity były rewelacyjne.
Transformers jest przeniesieniem serii zabawek na ekran kinowy. Nie znam tematu od “zabawkowej” strony, ale kinowa odmiana wyszła fajnie. Jak na film science fiction przystało, obecna jest postać Sekretarza Obrony USA! Ciekawie ułożoną fabułę i nowoczesne efekty przyćmiewa tylko brak uspokojeń w akcji filmu, przez co może stać się on dla niektórych za ciężki.
Słaby Punkt od razu zachęcił mnie intrygującą fabułą - mąż zabija swą żonę otwarcie się do tego przyznając i staje przed sądem, lecz nie ma żadnych dowodów popełnionej zbrodni. No a w trakcie procesu… no właśnie! Film pełen wielu smaczków, chociaż zakończenie nie pozostawia do myślenia. Antony Hopkins jak zawsze okazał się gwarancją dobrej produkcji.
Next - tak, na sam koniec mój ulubiony z aktualnie wyświetlanych filmów! Iluzjonista Frank Cadillac, grany przez Nicolasa Cage’a, posiada dar widzenia dwóch minut związanej z nim przyszłości. Taki scenariusz daje scenarzyście ogromne pole do popisu, w tym przypadku wykorzystane prawie w całości. Film bardzo przyjemny do oglądania, zwieńczony świetną końcówką. Nareszcie amerykański film tak nieamerykański.