AVP R

AVPR

Co nowego może przynieść dziewiąty z kolei film z danej serii?
W dodatku typowo amerykańskiej serii? To proste - bombę jądrową.

Rzeczywiście, filmów z rolami Aliena i Predatora było już dziewięć - tak przynajmniej mi się wydaje po pobieżnym przeszukaniu IMDB. Widziałem część z nich, nie widziałem przedostatniego Alien Versus Predator, gdzie po raz pierwszy dwa legendarne potwory kinowe spotkały się w jednym filmie.
Pomysł na film jest tak straszliwie naciągany, że trudno wyobrazić sobie co nowego scenarzyści mogli wymyślić. Trudności w tworzeniu dalszej treści zrekompensowano niebywałymi zdjeciami i reżyserią, która stoi na bardzo wysokim poziomie.

Niestety, tylko do połowy. Znów miałem wrażenie, że na drugą część filmu czegoś zabrakło (na pewno nie funduszy). Sięgnięto więc po dość typowy wątek z wojskiem i wszechmogącą bombą, która rozwiązuje zwykle sprawę. Wątek wygodny, bo zawsze można dopowiedzieć, że jednak nie wszystko uległo zniszczeniu a dalsze losy bohaterów znajdą się w następnej cześci.
Film jest świetny od strony technicznej, a że fabuła oklepana - bardziej śmieszy niż straszy…

Na koniec zagadka, której nie potrafię rozwikłać: dlaczego film nosi tytuł “Alien versus Predator - Requiem“?
Requiem to zdaje się, odpoczynek. W definicji Requiem czytamy:

Requiem to kompozycja mszalna stworzona do wykonania podczas odprawiania Mszy świętej za zmarłych.

Co więc łączy odpoczynek z półtoragodzinną walką na srebrnym ekranie :-P ?

0 Responses to “AVP R”


  1. No Comments

Leave a Reply